Liżcie czas każdego dnia

Tempo pracy we współczesnym biznesie przekroczyło ostatnio kolejną granicę. Gdy dwadzieścia cztery godziny przestają wystarczać na dotrzymanie kroku konkurencji, a niedosypianie, papierosy i kofeina wyniszczają zestresowany organizm, pora sięgnąć po bardziej radykalne środki. W sukurs zapędzonym po złote runo biznesmenom przyszła zagadkowa firma, oferująca w niewygórowanej cenie specjalne kalendarze z czasem do zlizywania. Należy uklęknąć przed takim kalendarzem i polizać okienko z odpowiednią datą, a zawarty w danym dniu czas samoistnie spłynie do żył i będzie do naszej dyspozycji. Całość brzmi niewinnie niczym kalendarzyk adwentowy, z którego okienek wyjmujemy czekoladki nie mogąc doczekać się ostatniej – wpływ tego dziwnego pomysłu na organizm nie jest jednak bynajmniej zabawny. Czym nasączone są okienka kalendarza, tego dokładnie nie wiadomo, jednak zmiany widoczne są aż nazbyt prędko – wzmaga się agresja, oczy nabiegają krwią, włosy stają dęba, a ceną za dodatkowy czas są niekontrolowane ataki histerii i ogólna drażliwość (potłuczone szyby, pobite sekretarki). Dodatkowo następują monstrualny rozrost języka, która zaczyna plątać się po ziemi i ocierać o nogawki garnituru. Niechlujność potworna. Jak wygląda biznesmen po miesiącu takiej “terapii”, z litości nie pokazujemy – dość powiedzieć, że nie powierzylibyście państwo tak wyglądającemu delikwentowi własnych finansów. W kolejce “wspomagaczy” czekają matrioszki z czarnym proszkiem, który ponoć jest w stanie przeżreć każdy sufit i podłogę. Niejeden “blue collar worker” marzyłby, by sypnąć takim proszkiem w sufit raz i drugi – a nuż wespnie się na fotel prezesa! Czy należy to rozumieć dosłownie, czy metaforycznie, o to nie pytajcie – po paru sesjach z lizaniem kalendarza rozróżnienie to przestaje być zresztą istotne. Ostatni krok przyspieszenia stanowią pojawiające się na ulicach większych miast zagadkowe automaty, niby do napojów, lecz wypełnione lepką, pomarańczową galaretką. Można do nich wejść, nie do końca wiadomo po co – ponoć galaretka (lepiąca i nieprzyjemna) błyskawicznie odmładza ciało, a przy tym dodaje tyle energii, że można będzie płynąć po biznesowych oceanach niczym parowiec adrenaliny. Widzieliśmy jednego takiego, który podszedł do automatu i dał się wciągnąć – wylądował potem na wspak, z nogami sterczącymi nieco ponad automat. Gdy godzinę później do automatu podeszła straż miejska, nieszczęśnika już nie było – najwyraźniej został z l i z a n y.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s