Licznik – analiza

“Licznik” można obejrzeć tu:

Przeanalizujmy, dlaczego jest on tak niesamowicie śmieszny.

Wita nas plansza z Civilization I, a na niej komiczne twarze doradców stylizowane na stereotypowych komunistycznych aparatczyków. Sama plansza jest dość komiczna, bo przedstawia Greków wprowadzających komunizm w roku 20 n.e., frazę “burmistrz gra na skrzypcach, a miasto płonie” itp. Postacie zaczynają ruszać szczękami – trochę kojarzy się to z animacjami Terry’ego Gilliama z Monty Pythona, aczkolwiek “animacja” jest bardzo prymitywna, składa się z zaledwie dwóch klatek. Od razu jest dziwnie, bo nikt w rzeczywistości nie mówi kłapiąc w ten sposób.

Następnie słyszymy głos pierwszej postaci – i jest szoczek. Piszczenie, jęczenie – nie da się tego określić inaczej, jak głos totalnego kretyna. “Jestem zerem, dodaj do mnie jakąś liczbę!” – tu mamy też delikatny smaczek, bo w kontekście animacji “jestem zerem” oznacza początkowy stan licznika, ale kojarzy się z powiedzeniem że “ktoś tam jest zerem” w sensie “jest bezwartościowym śmieciem” (i rzeczywiście, zachowanie się “licznika” jak najbardziej pasuje do tego opisu). Ciężko mi sobie wyobrazić kogoś, kogo ten głos nie będzie drażnił (część osób zapewne wyłączyła w tym momencie animację – a niesłusznie, bo dalej jest jeszcze śmieszniej). Druga postać – chociaż też dziwacznie kłapiąc – podaje rzeczowo i normalnym głosem liczbę “dwa” (ciężko powiedzieć, po co ona w ogóle wchodzi w interakcję z tym “licznikiem” i co o nim sądzi). “Licznik” powtarza podaną liczbę, a następnie… odejmuje ją z powrotem! To już jest przegięcie. “Licznik” sprawiał wrażenie irytującego debila już po pierwszej wypowiedzi, a teraz bezsens tego, co robi, przechodzi ludzkie pojęcie. Po co było się pytać o liczbę, skoro zaraz potem się ją odejmuje?! W tym momencie może się wydawać, że on zaraz coś jeszcze ciekawego zrobi z podaną liczbą, ale nie – wraca do stanu początkowego: “Jestem zerem, dodaj do mnie jakąś liczbę!”. Ręce opadają. Zachowanie się “licznika” brzmi jak szyderstwo czy prowokacja, ale jest on tak bezmózgi, że nie sposób się u niego doszukać świadomego zamiaru przedrzeźniania.

Gdyby animacja kończyła się w tym momencie, już byłaby dostatecznie śmieszna. Zaraz jednak zostajemy uraczeni kolejną planszą, która ma zawierać “formalne wyjaśnienie” działania “licznika”. Od początku widać, że nie ma to być traktowanie poważnie, skoro towarzyszy temu slajdowi muzyczka z “Benny Hilla”, kiczowate tło, czcionka Comic Sans, tekst wlatujący na ekran jak z amatorskiej prezentacji w PowerPoincie etc. “Gościu (tzw. <>) jest mało złożony, mało ciekawy”. Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić (chociaż skoro jest mało ciekawy, to po co w ogóle poświęcać miejsce na jakikolwiek opis jego działania?). Dalej następuje krótkie wyjaśnienie, które mimo pozorów matematycznego formalizmu nie wnosi nic więcej, niż mogliśmy sami wywnioskować z poprzedniej planszy.

Z drugą planszą wiąże się jeszcze subtelność, której można nie zauważyć przy pierwszym obejrzeniu, chociaż i bez niej jest dostatecznie zabawnie. Otóż plansza wyjaśniająca sugeruje obiektywny opis “licznika”, a sama jest utrzymana w bardzo niepoważnym tonie, tak jakby istniało “drwiące przymierze” autora tego wyjaśnienia i “licznika”. Nasuwa się przypuszczenie, że “licznik” może wcale nie jest idiotą, tylko umyślnie go odgrywa, żeby zrobić podbudowę pod komiczną sytuację: “Tu jest kretyn, a my teraz przesadnie formalnie opiszemy jego postępowanie”. Świadomość, że to, co widzieliśmy na pierwszej planszy, być może nie jest do końca na poważnie, czyni całość nieco lżejszą w odbiorze i łagodzi początkowy szok.

Ten slajd kończy zasadniczą część “prezentacji”, bo potem pojawia się już tylko zdjęcie Alexandra Grothendiecka, jego wypowiedź o “kryształach” i obrazek (tu jest mały smaczek dla koneserów, bo to są kryształy z Heroesów II Heroesów III [1]). Wydaje się, że są bez związku z pozostałą treścią, taka zapchajdziura. Mogłoby jej nie być, ale jakoś z nią jest bardziej śmiesznie, choć trudno powiedzieć, czemu dokładnie.

Pominęliśmy tu sporo subtelności (np. głębsza analiza postaci mówiącej “dwa”), ale nawet powyższy, dość przecież zgrubny, opis pozwala zrozumieć, czemu to jest po prostu niesamowicie zabawny filmik. Oby więcej takich!

[1] Podziękownia dla Michała Zielińskiego za zwrócenie uwagi na błąd.

Advertisements

2 thoughts on “Licznik – analiza

  1. Licznik wcale nie jest taki nudny. Ma przynajmniej stan, w przeciwieństwie do Grothendiecka.
    “Alexander Grothendieck is a stateless mathematician” – cytat z Wikipedii.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s