Instynkt ofiary

Wiele się słyszy o tym, by w życiu ufać własnej intuicji, w ważnych sprawach kierować się instynktem, a nie rozumem. Sugerowane są różne techniki ułatwiające dotarcie do tych źródeł: skupienie na ciele i emocjach, medytacja, seksualność, ezoteryczne podróże, powrót do “korzeni” i czerpanie z energii żywiołów i Matki Ziemi etc. Rzadko jednak wspomina się o prostym sposobie odwołującym się wprost do pierwotnego instynktu – jeździe komunikacją miejską bez biletu.

Człowiek był w przyrodzie jednocześnie drapieżcą i ofiarą. Natura wyposażyła go instynkt ofiary, szósty zmysł ułatwiający wykrycie skradajacego się drapieżnika i szybką ucieczkę.

Kto jeździł regularnie bez biletu, tego nie trzeba przekonywać, że szybko można nauczyć się instynktownego rozpoznawania, kto z wsiadających może być kanarem i kiedy należy wysiąść lub przynajmniej przemieścić się na przeciwny koniec tramwaju. Są pewne typowe zewnętrzne oznaki – zdeterminowana, acz pozbawiona głębszego wyrazu twarz, torba na ramieniu, kanar nigdy nie siada itd. – jednak zasadniczo proces opiera się na intuicji, nie daje się do końca zalgorytmizować. Za darmową jazdę i dreszcz emocji płacimy oczywiście fałszywymi pozytywami, kiedy wysiadamy w popłochu przed Bogu ducha winnym pasażerem. Zazwyczaj też nie dowiadujemy się o pomyłce (autobus odjeżdża szybko, często zanim podejrzany pan wyciągnie, lub nie, odznakę kontrolera), więc tej intuicji nie da się kalibrować (co jest skądinąd właściwym, gdyż instynktu kalibrować nie należy).

Należy zaznaczyć jedną rzecz, która wielu miłośnikom tematu się nie spodoba, ale trudno. Otóż owo, trochę śmieszne, unikanie kanara absolutnie nie ma żadnego wymiaru duchowego. Kanar nie jest przedstawicielem mistycznej karzącej, pryncypialnej siły stanowiącej przeciwwagę dla twórczego chaosu i witalności ludzkiej rasy etc. Domorosłym kabalistom odradzamy podporządkowywanie kanara pod sefirę Gewura (hebr. srogość). Jazda bez biletu ma oczywiście wymiar moralny (w pewnym sensie okradamy przewoźnika), nie ma to jednak duchowego ciężaru charakterystycznego dla chrześcijańskiego pojęcia grzechu, wschodnich koncepcji karmy itd. Uciekając przed kanarem nie stajemy się metafizycznym awanturnikiem, jakimś Lokim czy Hermesem warszawskich tramwajów, anarchistycznym tricksterem dekonstruującym ideę wymiany dóbr za pieniądze. Po prostu nawiewamy przed najemnym facetem i jeśli będziemy biec za wolno, otrzymamy karę pieniężną w wysokości 266 zł (159,60 zł w przypadku uiszczenia opłaty bezpośrednio na miejscu kontroli).

Wyobraź sobie cegłę i rozpieprz nią szybę w tramwaju…

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s