KKSS: Kącik Konesera Subtelnych Sytuacji, cz. VII (Rower)

Artur pożycza Krzyśkowi rower na dwa tygodnie – Artur nie będzie w tym czasie z niego korzystał, a Krzysiek jedzie na wycieczkę. Ponieważ rower jest porządny i drogi, wolą z góry umówić się na odpowiedzialność w przypadku kradzieży lub tego rodzaju wypadku.

A: Umówmy się prosto, rower kosztował 3000 zł, jeśli Ci go ukradną czy coś, to po prostu oddajesz mi kasę i jesteśmy kwita.
K: OK, ale powinienem Ci oddać mniej niż te trzy tysiące.
A: Jak to?
K: Jak rower stoi u Ciebie w piwnicy, to też jest niezerowe ryzyko, że ktoś Ci się włamie i go ukradnie. Więc nie powinienem Ci oddawać 3000, tylko zmonetyzowaną [Krzysiek rzeczywiście użył tego słowa – przyp. red.] różnicę między ryzykiem sytuacji, kiedy mi go pożyczasz, a ryzykiem, kiedy stoi u Ciebie w piwnicy. Czyli wisiałbym Ci nieco mniej niz te 3000 zł.
A: Przecież szansa, że mi go zwiną z piwnicy przez te dwa tygodnie, jest jakaś mikroskopijna.
K: No tak, ale jednak dla zasady – to będzie symbolicznie, ale wciąż mniej niż trzy tysiące…
A: Weź już nie cwaniakuj, wcale nie muszę Ci pożyczać tego roweru, będziesz mi jakieś głupimi kalkulacjami wymachiwał…

Czy Artur ma rację, opryskliwie najeżdżając na Krzyśka za jego domorosły “case” zarządzania ryzykiem?

Co do zasady Krzysiek ma oczywiście rację. Jak rzeczywiście “zmonetyzować” różnicę ryzyka, nie jest jednoznaczne, może to być rzeczywiście zupełnie symboliczna kwota rzędu 10 zł (wtedy Artur raczej ma rację, że nie ma sensu się o to szczypać, a taką symboliczną kwotę można wliczyć w rozmyte koszty i rozliczenia związane z koleżeństwem), ale niekoniecznie. Może się np. zdarzyć, że mimo deklaracji Artur zmieniłby zdanie i korzystałby w tym czasie z roweru jeżdżąc nim po mieście i wtedy ryzyko wzrasta. Może do ekwiwalentu 100 zł, kto wie? To już nie są małe pieniądze.

Aksjologicznie postawa Artura nie jest jasna. Nie wiadomo, czy odrzuca kalkulacje Krzyśka kierowany podwórkowymi zasadami (“znajomi się tak nie rozliczają”), co może budzić pewną sympatię, czy ze zwykłego dbania o swój interes, bo po prostu w razie czego woli dostać więcej kasy, a zarzut “cwaniakowania” jest wygodną zasłoną dymną. Z kolei podejście Krzyśka można – bardziej przychylnie – interpretować jako uczciwą zasadniczość czy pewne “overthinking” spraw, które znajomi załatwiają intuicyjnie, albo też – mniej przychylnie – jako przejaw trendu “ubiznesowiania” zwykłych ludzkich spraw, kiedy oparte o więź wymiany zmieniają się w zimne transakcje możliwe do zamknięcia w liczbowe rozrachunki.

Przeszłość relacji Artura i Krzyśka rzuca na spór nowe światło. Otóż kiedyś Artur pożyczył Krzyśkowi na wyjazd aparat cyfrowy. Krzysiek zrobił nim zdjęcia, które przyniosły mu pewną popularność, a nawet jedną czy dwie komercyjne oferty (nie wchodzimy tu w szczegóły, sytuacja miała dodatkowy koloryt). Słusznie czy nie, Artur czuł, że w pewien sposób należy mu się “mała cegiełka” minisukcesu Krzyśka (“mała cegiełka minisukcesu” to naprawdę mało…). Choć to raczej nie Artur-jako-całość, lecz odszczepiony od głównego rdzenia jego jaźni zadzrosny głos, będący pozostałością po niedointegrowanych doświadczeniach z wczesnej młodości (“jak odłamki z metalowego ostrza”). Zanim jednak zlekceważymy irytację Artura jako “wytłumaczalną psychologicznie, nic ciekawego”, popatrzmy na chwilę na Krzyśka. Krzysiek jest typem człowieka, który “zawsze musi mieć rację”. Wbrew temu, co może sugerować precyzyjna analiza ryzyka, nie jest przy tym tytanem intelektu – owszem, ma trochę oleju w głowie, ale nie tyle, ile mu się samemu wydaje. Wkurzający są tacy ludzie, nie?

Artur pożycza Krzyśkowi rower. W trakcie wyprawy Krzysiek ginie potrącony przez samochód. Arturowi jest bardzo przykro, ale ponieważ rower był drogi, próbuje wyegzekwować te trzy patyki (a właściwie, w hołdzie dla Krzyśka, odrobinę mniej) od rodziny zmarłego!

Całe szczęście to się tylko Arturowi przyśniło. Budzi się rano z niesmakiem, że jakaś podziemna jego część jest tak wyrachowaną, i widzi na telefonie nieodebrane połączenie od Krzyśka. Podejmuje decyzję, czy w końcu pożyczyć ten rower, czy nie, i wybiera jego numer.

A: Cześć, to ja w temacie roweru…
K: Sorry stary, już nieaktualne. Wczoraj się poślizgnąłem i kostkę skręciłem. Chujnia, no niestety nici na razie z tej wycieczki. Sorry za zawracanie głowy z tym rowerem.

Advertisements

One thought on “KKSS: Kącik Konesera Subtelnych Sytuacji, cz. VII (Rower)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s